Przejdź do głównej zawartości

Posty

Pandemia. Rozczarowanie. Możliwości. Czyli o tym, jak ważne jest nasze nastawienie.

  Witajcie! Dość długo do Was nie pisałam, ale wreszcie nadszedł ten czas, kiedy zaczęłam nadrabiać zaległości ;) Czas pandemii jest trudnym etapem, którego nikt się nie spodziewał. Ja na początku byłam bardzo optymistycznie nastawiona i wierzyłam, że po kilku miesiącach wrócimy do normalności, ale po ponad roku niewiele się w tym temacie zmieniło. Niemal codziennie muszę na nowo akceptować ten stan rzeczy. Nie pamiętam, kiedy siedziałam tak długo w domu. Rodziny nie widziałam od miesięcy, przyjaciół w zasadzie także i dla mnie osobiście jest to stan, który akceptuję z wielkim trudem. Ale wiem, że obecna sytuacja wymaga od nas wielkiej odpowiedzialności. I tego się trzymam. Nadszedł kryzys Kilka tygodni temu miałam pierwszy głęboki kryzys związany z tą sytuacją. Dopadło mnie nagle i niespodziewanie. Jedyny kontakt z ludźmi był przez konferencje online. Tak, jak i praca. I nagle, jakbym zderzyła się ze ścianą. Już dłużej tak nie mogę... To był niezbyt miły czas dla Torsten...

Co daje mi energię, czyli kilka słów o pracy.

  Praca z osobami z biografią migracyjną jest najwspanialszą rzeczą, która w ostatnich latach mogła mi się przytrafić. Jako, że sama jestem emigrantką, czuję się mocno związana z osobami, którymi się opiekuję. Rozumiem ich obawy, trudności, z którymi muszą się na co dzień mierzyć. Sama z wieloma się musiałam zmierzyć. Mój wyjazd do Niemiec był jednak świadomą decyzją – moją osobistą decyzją- niewymuszoną przez inne okoliczności losu. Większość moich ludzi przyjechała do Niemiec dlatego, że nie miała innego wyboru. Prześladowania polityczne, zagrożenie życia, wojna, prześladowania religijne, skrajna bieda. Niemcy stały się ich bezpiecznym portem, w którym mogą w miarę spokojnie żyć. W którym mają dach nad głową i noce wolne od bombardowań. Ochronę prawną. Zakaz przemocy fizycznej. Zawsze, gdy witam nową grupę lub poznają nową osobę, która zjawia się u mnie na doradztwie, mówię, że pochodzę z Polski. Że tak, jak i oni jestem osobą, która w Niemczech musiała zbudować swoje życie od n...

Związki międzykulturowe. W rozkroku między dwoma światami.

Na temat związków interkulturowych napisano już dużo. Co jest niezaprzeczalne i też pierwsze przychodzi na myśl, to to, że nie jest łatwo taki związek zbudować. A jeszcze trudniej utrzymać. Dzisiaj chciałabym się podzielić z Wami swoimi doświadczeniami i przemyśleniami na ten właśnie temat, ponieważ sama żyję w takim „rozkroku” między dwoma kulturami – między dwoma światami. 1. Język Władanie tym samym językiem jest warunkiem, bez którego związek się przetrwa. I nie jest ważne, czy będziemy rozmawiać w swoim języku ojczystym , czy w języku drugiej połówki. A nawet znam pary, które posługują się „trzecim” językiem, bo żadna ze stron nie opanowała języka swojego partnera. Ważne, żeby znaleźć język, w którym można wyrazić jak najwięcej. Związki monokulturowe walczą z niedomówieniami i nieporozumieniami, a co dopiero pary, które władają innymi językami? Nasz polsko-niemiecki mikroświat również boryka się z tym problemem. Rozmawiamy tylko po niemiecku. Jednak czasami, gdy się zdenerwuję, ...

Wszystko można wytuptać, czyli o sile przetrwania

  Co decyduje o tym, że osiągamy w życiu swoje cele? Co decyduje o tym, gdzie jesteśmy? Co decyduje o tym, czy jesteśmy szczęśliwi i spełnieni? Przypadek? Los? Inni ludzie? My sami...? Osobiście twierdzę, że to MY sami w znacznej mierze decydujemy o tym, gdzie jesteśmy. Do tego oczywiście potrzebna jest szczypta szczęścia – tym nigdy nie można gardzić ;) Ale w znacznej mierze to nasza postawa, determinacja i przede wszystkim otwartość na nowe i na ludzi, których spotykamy na swojej drodze. W swojej pracy spotykam na co dzień bardzo dobrze wykształconych ludzi, którzy z jakiś powodów tkwią w tym samym punkcie od lat, niektórzy już rozpoczęli taniec raka, robiąc malutkie kroki w tył. Ale są i tacy, którzy wiedzą, co potrafią i mimo pobytu w obcym jeszcze kraju postanowili walczyć o swoją przyszłość i prą do przodu jak taran. Smutny jest fakt, że ci, którzy z różnych przyczyn wyemigrowali do Niemiec, mimo wspaniałego wykształcenia tutaj są tak naprawdę nikim. Wielu sądzi, że Niemcy do...

Budowanie mostów.

Czasami pokonanie w zasadzie krótkiej drogi trwa wieczność. Przejście przez most bywa trudne. Ale dopóki nie znajdziemy się po drugiej stronie, nie wiemy, co na nas tam czeka. A ten „most” to tak naprawdę zmiana, to rozwój, to droga, którą chcemy pokonać, ale często zamiast zrobić ten krok, cofamy się na bezpieczny ląd, bo ... właśnie... pozornie jest on bezpieczny. Ale tylko pozornie. Bo brak bodźców, brak marzeń, aspiracji czy choćby planów, nawet tych malutkich powoduje stagnację nie tylko mentalną ale i emocjonalną. Generalnie do kitu. Z pewnością każdy z nas ma przed oczami taki „most”, który chciałby pokonać... To zupełnie normalne. To może być cel zawodowy albo marzenie, które nosimy ze sobą od dziecka. To może być szaleństwo, które nas pociąga lub po prostu dieta, na którą nie możemy przejść od lat albo chęć wyrwania się z niekorzystnej sytuacji, która nas oplata jak bluszcz. Zrobienie pierwszego kroku, zbadanie gruntu, jest najtrudniejszym zadaniem. Ale gdy się o...

Doktor w pieluchach, NBA w przedszkolu. O nieudanej emigracji.

Cały czas piszę o tym, jak to fajnie się rozwijać, jak wiele możliwości daje emigracja, że mimo wszelkich trudności... warto. I oczywiście tak jest. Tak TEŻ jest. Lecz dziś chciałam wygrzebać na światło dzienne inną stronę medalu. O niej też trzeba powiedzieć. O niej też trzeba rozmawiać. Emigracja nie zawsze ma sens. Czasami jest po prostu skokiem do basenu bez wody. Jak wiadomo, motywacje są różne. Czasami pogoń za niespełnionymi marzeniami, chęć lepszego życia dla siebie i dzieci. Niekiedy finanse czy ucieczka przed nieszczęśliwym życiem. Czasami miłość... Rodzina? Czasami jednak jest to świadome i zdecydowane „TAK” dla innego życia....Tak można by wymieniać. Ale wyjazd nie zawsze ma sens. Wyjazd bez znajomości języka, rynku pracy czy nawet kodu kulturowego może przekształcić się w koszmar i udrękę i to zupełnie niepotrzebną. Doktor w pieluchach, NBA w przedszkolu Chyba najmocniejszy przykład nieudanej emigracji, z którym do tej pory się spotkałam, to pew...

Dążenie do celu – determinacja i siła woli.

Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest, że jedni stawiają sobie cele i za chwilę ten cel osiągają a inni latami tkwią w tym samym punkcie, mimo usilnych prób zmiany? Prawie każdy z nas ma jakieś marzenia, cele, które chciałby osiągnąć, ale jak tak się rozejrzymy dookoła, to większość ludzi poprzestaje właśnie na tych wizjach „Ale bym chciał/-a zrobić to czy tamto...”. Dlaczego tak jest? I co ostatecznie decyduje o tym, że niektórzy osiągają swoje cele czy nawet wielkie marzenia? A inni nie. Wytrwałość Takim chyba najbardziej obrazowym przykładem są postanowienia noworoczne, które wraz z końcem stycznia jakoś się rozmywają, tracą na sile, aż w końcu znikają w otchłani zapomnienia. Wytrwałość – to słowo klucz. Zmiany nie przyjdą wraz z machnięciem czarodziejską różdżką. Do tego potrzeba czasu. Potrzeba cierpliwości. Tematem tym zajmuję się również psychologia. Badania wskazują na to, że bardzo ważną rolę odgrywa sposób ujmowania celu (Bandura 1989, Emmons 1996, Higgin...